18 sierpnia 2008 r. w Polsce swoja premierę miała płyta zatytułowana „
The Best Of 5 Years Armada”. Jest ona uhonorowaniem 5-letniej działalności największej na świecie wytwórni fonograficznej wydającej muzykę klubową, czyli
Armada Music. Na dwóch krążkach CD znalazło się
67 utworów scalonych w jeden mix. Utwory są zachowane w klimatach
House oraz
Trance, czyli główne gatunki muzyki elektronicznej, jakie wydaje wytwórnia.
Na płytach znalazły się utwory takich znakomitości jak: ikona muzyki Trance;
Armin Van Buuren, Markus Schulz, M.I.K.E., Matthew Dekay, Ronski Speed, John O'Callaghan oraz wielu innych mniej znanych, ale jakże wybitnie utalentowanych producentów. Bo wydanie płyty w
Armada Music to marzenie każdego producenta, ale nie dla każdego dostępne. Wytwórnia wybiera najlepszych z najlepszych na całym świecie i taki właśnie klimat mają te dwie płyty. Są po prostu „
The Best”!
Moim zdaniem ta kompilacja jest przeznaczona raczej dla koneserów muzyki klubowej niż dla ludzi szukających tradycyjnych składanek. Nie znajdziecie na niej długich utworów zachowanych w jednym klimacie. Te płyty to odwrotność tego, z czym się do tej pory spotkałem. Wyrafinowana mieszanka dźwięków, emocji i wspomnień zebrana na dwóch płytach. Słuchając tego, co przygotowali autorzy tejże kompilacji mam wrażenie jakbym nagle znalazł się na jakimś wakacyjnym evencie… Często słucham tych płytek w samochodzie. Dla mnie jest to niesamowite wrażenie. Polecam wszystkim zmotoryzowanym tę formę przesłuchania tego albumu.
Na początku wspomniałem, że na dwóch płytach znajduje się 67 utworów, czyli jak nie trudno obliczyć jeden utwór ma od 1,5 do 3 minut. Dzięki takiemu rozwiązaniu nie ma mowy o monotonii. Nie tak jak w tradycyjnych składankach, gdzie czasami po połowie jej słuchania się po prostu „znudziło”. Tutaj takiej opcji nie ma… Słucha się tych krążków „od deski do deski” i dalej cię one wciągają. Nie ma wyjścia trzeba przesłuchać jeszcze raz...… i jeszcze… i jeszcze…
Oczywiście żeby nie było tak sodko i ten album ma swoje minusy. W sumie jeden minus. Zresztą nie tylko przeze mnie opisany. Mianowicie na owej kompilacji brak przejść jest czasami porażający. Gdy po raz pierwszy słucha się tych płyt od razu zauważy się ten „defekt”?
Dlatego jak już wcześniej wspomniałem wydaje mi się, że ta kompilacja przygotowana została dla ludzi, którzy pasjonują się muzyka klubowa być może dla fanów wytworni Armada, być może dla fanów artystów, którzy znaleźli się na tych krążkach.
Ogólnie rzecz ujmując mimo tego technicznego szczegółu album bardzo mi się spodobał. Połączenie klimatów house-owych i trance-owych na jednej składance dla mnie było strzałem w dziesiątkę. Znajdują się na niej utwory dynamiczne jak i spokojniejsze z charakterystyczną melodią czy też wokalem. Utwory zostały starannie przemieszane tak, aby słuchacz nie miał wrażenia monotonii. Z pewnością monotonia nie ma nic wspólnego z tym albumem.
Zresztą jak sama nazwa wskazuje na płytach znalazły się największe hity z ostatnich 5 lat, które wyszły spod skrzydeł Armady. Jest to swoista podróż w przeszłość. Niektórym z pewnością łezka w oku się zakręci.
Podsumowując. Płyta naprawdę godna polecenia. Mimo drobnych niedociągnięć (czasami brak przejść) powinna znaleźć się w odtwarzaczu każdego prawdziwego klubowicza. Jest to kompilacja dla fascynatów, ale i nie tylko, również dla tych osób, które kochają klimaty wychodzące spod skrzydeł Armady. Też dla tych, którzy szukają muzycznych wspomnień. Ja osobiście z całą odpowiedzialnością mogę napisać, że jest to jedna z lepszych składanek, jakie miałem okazję przesłuchać. Trochę inna niż wszystkie, ale właśnie to ta inność ją wyróżnia. Z resztą musicie przekonać się sami…