Muzyka klubowa w ostatnich 2 latach przeszła wielką rewolucję, czym ona była spowodowana, czy była to starannie przemyślania gra jeden z korporacji czy też może dążenie prezenterów i dj`ów do rangi porównywanej za granicami państwa?
Wiele osób już pisało artykuły na temat zmian w muzyce klubowej w Polsce, były to artykułu dające nam wiele do myślenia, czasami wpływały też znacząco na kształt i poziom muzyki, potocznie znanej jako klubowa. Przejdźmy jednak do setna sprawny. Końcówka lat `90 początek XXI wieku, wielki sukces producentów muzycznych, tworzących muzykę potocznie nazywaną jako „techno”. Szybkie utwory gdzie tempo często przekraczało 140-160 bitów, zawróciły w głowie, nie boje się użyć określenia, wszystkim. Klub Ekwador – DJ Kriss, Protektory, Energy, sety z tych miejsc miał każdy. Idąc ulicą można było usłyszeć przejeżdżające auta z volume ustawionym na max. Ku mojemu zdziwieniu ten trend trwał dosyć długo. Nagle na Śląsku pojawia się ciut odmienny styl, pierwszy house ( z wokalem i bez), drumy, trance. Prezenterzy muzyczni powoli zaczynają się przekonywać do czegoś nowego, do czegoś, co kojarzy im się ze stolicą tej muzyki – z Holandia. W Polsce powstają agencje muzyczne organizujące eventy jakiś nigdy w naszym kraju nie było. Od małej publiki eventowej liczącej kilkaset osób do dzisiejszej kilku tysięcznej, lub tez wielo tysięcznej rzeszy klubowiczów. Świat muzyczny stanął na głowie, rewolucja, obrót o 180 stopi. Znikają białe rękawiczki, znikają gwizdki, świat nie do poznania. Czy to dobrze? Myślę, że tak, poczynając od ciężkich clubhead`owych brzmień, po różne odmiany techno, po dzisiejszy trance, hard trance, house a nawet hardcore i minima, muzyka nabrała barw. Każdy może wybierać klimaty, zmieniać gusta, próbować czegoś nowego. Zadawalające jest to, iż w Polsce mamy, już, sporą grupę znaczących producentów i dj`i. Jadąc zagranicę nikt nie powinien się już wstydzić naszego życia klubowego, z otwartym sercem i dumom można powiedzieć – Tak jestem polskim klubowiczem. Nie musimy brać już przykładu z innych państw. Wiele krajów nam zazdrości takich eventów, takiego wysokiego poziomu, jaki prezentują nasi rodacy na obczyźnie.
Muzyka nauczyła, nasz –klubowiczów, zachowań, które pozwalają na maksymalne wykorzystanie tego wszystkiego, co dzieje się w klubie, na parkiecie. Chodzi tutaj wyrobienie kultury klubowej, o ustalenie zasad i norm. O powiedzenie ostrego słowa „Stop” zachowaniom i ludziom, którzy byli negatywnym wzorcem na scenie klubowej. Cieszy mnie fakt, że idziemy ku dobremu, komu to zawdzięczamy? Samym sobie? Agencją muzycznym? Klubom? A może wzorcom za granicy? Sam sobie odpowiedz na to pytanie.
Obawiam się, tylko, że znów znajdzie się grupa osób, która będzie chciała zrobić kolejną rewolucję, oby nie gorszą, nam jest teraz dobrze, chcemy iść do przodu, chcemy i musimy być dumni z naszego życia klubowego, jeśli to wszystko zmarnujemy, co mamy na dzisiaj, pozostanie nam tylko, wtedy cytat „Boże widzisz i nie grzmisz!”.
Autor: Rafał (Preacher)