Wysłany: 2008-10-26, 10:13 Relacja i Zdjęcia z Sensation Polska 2008 + Wasze wrażenia
25 października 2008 – ta data była na czerwono zakreślona w kalendarzu nie jednego klubowicza. Tego właśnie dnia Hala Stulecia została zalana falą 10 tysięcznego białego tłumu. Trzecia Polska edycja Sensation (dawniej Sensation White) spowodowała mobilizacje w całym Polskim klubowym świecie. W tym roku największa w historii imprezy scenografia zagościła, jako pierwsza właśnie do Polski po lipcowej premierze w Amsterdamie. Wiązało się z tym wiele wątpliwości, co do dostosowania spektaklu do rozmiarów hali jak i czy organizacyjnie podoła zadaniu MSM Events. Jak się okazało efekt końcowy przerósł oczekiwania wszystkich obecnych tej magicznej nocy w Hali Stulecia we Wrocławiu...
Do Wrocławia przyjechaliśmy dzień wcześniej by móc zobaczyć jak postępują prace produkcyjne przed godziną 0. Odwiedziliśmy hale w godzinach wieczornych i co od razu rzuciło nam się w oczy – praca pełną parą. Scenografia została zachowana w oryginalnych rozmiarach i spełniła się obietnica Irfana z ID-T, iż na Polskiej edycji będzie obecne 90% show z Amsterdamu. Tak właśnie było – nieobecne były tylko niektóre drobne szczegóły. Widok prawie ukończonej dekoracji jeszcze bardziej wzmożył wyczekiwanie na sobotni wieczór.
Nastała sobota – o godzinie 19 pierwsi klubowicze pojawili się na korytarzach hali. Szatnia i przebieralnia mieściła się w ogromnym ogrzewanym namiocie na placu przed wejściem. Jedynym dyskomfortem, którego się dopatrzyliśmy była rewizja osobista na wejściu za przebieralnią a nie przed, przez co tworzyły się kolejki na dworze, kiedy to ludzie zostawili już odzież wierzchnią na dworze. I to chyba byłoby na tyle, jeżeli chodzi o minusy. Main Stage miał zostać otwarty o 21:30 tak, więc klubowicze mieli sporo czasu, aby odwiedzić wszystkie atrakcje w strefach bocznych. Można było między innymi wypróbować najnowsze produkty Microsoft Xbox, zrobić sobie zdjęcie z modelkami Samsunga na białym łożu jak i wystylizować sobie fryzurę w punkcie Wella. Większość klubowiczów wybrała catering i namiot piwny z pośród wszystkich rozrywek. Dystrybucje bardzo ułatwiały żetony, które na zagranicznych eventach są już dawno standardem. Oby u nas coraz lepiej przyswajano tego rodzaju ułatwienia.
O 21:30 wrota na parkiet zostały otwarte – od razu zaczęły rozbłyskiwać flashe gdyż scenografia wprawiła w osłupienie niemal każdego. Przez około półgodziny w tle delikatnie przygrywał Dj z ID-T. Następnie po nim tyle samo czasu rozgrzewał tłum zwycięzca konkursu Samsunga – Paul Aristo. Trzeba przyznać, że stanął na wysokości zadania i bez kompleksów pokazał się z jak najlepszej strony. Zagrał między innymi Apocalypse Arno Cost w remixie Sebastiena Legera jak i nieznany remix nieśmiertelnego Sunglasses at Night Tigi. Został nagrodzony gorącymi oklaskami, po czym przyszedł moment, na który wszyscy czekali. Intro imprezy i jednocześnie wprowadzenie w show spowodowało ciarki u wszystkich obecnych – niesamowite efekty wizualne i pirotechniczne oraz magiczne słowa ‘’Welcome to Sensation’’ – czy jest ktoś, kto nie był pod wrażeniem? Szczerze wątpię :) .
Jako pierwszy artysta zagraniczny zagrał Tocadisco – i od razu zaczął z grubej rury. The Proxy – Raven wgniotło ludzi w ziemię a to był dopiero początek. Jeden z najpopularniejszych niemieckich house’owych dj’i nie zawiódł polskiej publiki i zawładnął nią w całości. Co chwila popisywał się swoimi zdolnościami technicznymi jak i również bogatym repertuarem, na który nikt nie mógł narzekać. Pojawił się zarówno ostatni hit klubowy Wippenberga Chakalaka jak i klasyki: Morumbi, Live for Tommorow Mobiego jak i po raz kolejny Sunglasses at Night tym razem w heavy remixie Tocadisco. Po półtoragodzinnym szaleństwie w rytmach niemieckiego króla house’u przyszła pora na reprezentantów Polski. Ich występ poprzedziło intro, w którym nie lada radość sprawiły ludziom spadające z góry duże piłki, które zmieniały kolory z każdym odbiciem ich przez tłum – jeszcze większą radość sprawiło ludziom odbijanie ich ochroniarzom, którzy niezdarnie próbowali je złapać :). I tak rozpoczął się set W i Inoxa. Co do ich występu zdania są podzielone – jedni są zachwyceni – inni załamani. Prawda zapewne leży po środku.
Fakt faktem można pokusić się o stwierdzenie, iż Polscy dj’e zafundowali nam solidny megamix zarówno nieśmiertelnych klasyków jak i paru aktualnych hitów. Można było usłyszeć miedzy innymi Man With The Red Face Funkagendy i Marka Knighta, House of Pain - Jump Around w remixie Mickiego Slima czy Set It Off Dj’a Spud’a. Niewątpliwym hitem było Tabasco duetu Eilmes & Kohlbecker, którym Dj W roznosił już nie jedną imprezę w tym roku. Po ich godzinnym występie przyszedł czas na jedną z najbardziej wyczekiwanych postaci – Laidback Luke. Miłośnicy house’u długo czekali na występ tej postaci w Polsce. Wystartował bardzo subtelnie chwytającym mashup’em Everything But The Girl vs. Dirty South & Axwell - Missing vs. Open Your Heart, co wcale nie oznaczało, że zamierza zwolnić tempo imprezy a wręcz przeciwnie. Rozbujał całą hale swoim największym hitem Break Down The House jak i również produkcjami Prydy: Rakfunk i Muranyi. Podobnie jak Tocadisco zaskakiwał przeróżnymi mashupami Satisfaction braci Bennasi, Hey boy Hey Girl Chemicznych czy One More Time Daft Punk z nieznanymi utworami. Klimat podczas jego setu był nie do opisania – nawet osoby nastawione sceptycznie do jego stylu bawiły się wyśmienicie. Niektórzy już dostawali zadyszki a to nie był nawet środek imprezy :). Wszystko wskazuje na to, że Luke przejmie rezydenturę na Sensation po Fedde le Grandzie na przyszły rok.
O godzinie 02.15 nastąpił punkt kulminacyjny całego wieczoru – legendarny Megamix. Nikomu już nie trzeba tłumaczyć, co się działo przez następne 30 minut. Niesamowity spektakl pirotechniki, fontann i gry świateł w połączeniu największych hitów ostatniego roku był wisienką na torcie tej nocy. Megamix był identyczny jak w Holandii, co ucieszyło wiele osób ze względu na różnorodność repertuaru. Pojawiły się takie hity jak Pjanoo Prydy, Speed Up Funkermana czy 3 Min 2 Explain Fedde le Granda. Z trance’owych hitów nie mogło zabraknąć Riff Sandera van Doorna, Dominatora Mr. Sam’a oraz The Subs - Kiss My Trance. W odróżnieniu od holenderskiego Megamixu u nas na sam koniec podsumowano całość pierwszym i zarazem nieśmiertelnym hymnem Sensation – Cygnes X – Superstring w remixie Rank 1 – któż nie zna tego klasyka. W połączeniu z konfetti powstał niesamowity widok, który powinien być wizytówką Sensation. Jednym słowem jeden wielki blask.
Wraz z końcem Megamixu żarty się skończyły – sporo osób udało się na odpoczynek lub konsumpcje gdyż Erick E nie był faworytem dla wielu – cóż – grzeczne dzieci poszły – niegrzeczne zostały :) . To, co zrobił Erick przeszło najśmielszego oczekiwania wszystkich. Według wielu osób jeden z najlepszych setów wieczoru. Solidna dawka energicznego House’u który przy wysokiej klasy nagłośnieniu obecnym na imprezie wgniatał w parkiet. Dlaczego tego pana tak rzadko widzimy w Polsce. Wprowadził ten event w nową fazę – jak wielu twierdzi – bezcenną. Wielu utworów do tej pory nie można rozszyfrować a to bardzo dobrze świadczy o Ericku który zagrał bardzo czysto i niekomercyjnie. Utwory, które udało się rozpoznać w jego secie to SIA - The Girl You Lost To Cocaine, D. Ramirez & Dirty South - Shield (D Ramirez B Movie Remix) oraz Nostalgia 77 - Seven Nation Army w remixie Tima Deluxa. Półtora godziny szaleństwa, którego nie da się opisać – a przed nami jeszcze dwie ikony mocnych brzmień – i jak tu przeżyć :) Erick bez dwóch zdań zdobył serca ludzi bawiących się na głównym parkiecie, czego obrazem były gorące owacje po zakończeniu jego występu. I oto pojawiła się bez apelacyjnie najbardziej wyczekiwana osoba ten nocy – nieśmiertelny Marco V. Mimo tego, że w tym roku nie obroni już tytułu najlepszego dj’a zagranicznego według polaków nadal jest kochany i pożądany w naszym kraju, czego efektem są liczne występy w tym roku w Polsce. Rozpoczął Mushroom Man Butch’a który jest ostatnio stałym elementem jego setów i zarówno najbardziej charakterystycznym dzięki zawartemu motywowi z gry Mario Bros. Mocny początek świadczył o tym, że już do 7 rano nie zaznamy spokoju. Kolejnym stałym elementem jego setów jest ostatni największy hit Klaasa – Feel the Love. Nie sposób jest przy tej produkcji ustać w miejscu. Następnie zaserwował nam swoją produkcje Red Blue Purple która jest uwielbiana przez Polską publikę. Niestety trzeba zauważyć, że Marco popełnił bardzo poważny błąd techniczny ( tzw ‘konie’’) ale zostało mu to szybko wybaczone gdyż energia, która płynęła z głośników wprowadzała ludzi dosłownie w stan transu. Mogliśmy usłyszeć kilka nowych produkcji Marco z jego zbliżającego się nowego albumu jak i ostatni jego singiel Coma Aid. Wielu osobom przy tym kawałków przypomniał się stary hit z lat 80 Cambodia autorstwa, Kim Wilde. Po raz kolejny tego wieczoru pojawił się Wippenberg – Chakalaka oraz jeden z ulubionych ostatnio utworów Polskich klubowiczów – Full Tilltin w remixie J.O.C. Styl nazywanego popularnie w Polsce Mareczka uległ zmianie na przestrzeni ostatnich lat – ale, mimo iż odchodzi od Trance’u nadal potrafi zaskakiwać i porywać wszystkich. To jest właśnie cecha, którą kochają Polscy fani – nie ważne, jaki gatunek gra – potrafi wszystkimi zawładnąć. Świadczy o tym reakcja ludzi na Eurythmics - Sweet Dreams (Santiago Nino Remix) czy Kidda - Under The Sun (Herve's 'Ain't No Sunshine' Mix). Nie mogło oczywiście zabraknąć też dwóch niszczycieli parkietu, czyli Stomp Maca Zimms’a oraz mashupu Marco V - More Than A Life Away Vs. Jochen Miller - Lost Connection. Kogokolwiek po imprezie spytano o set Marco podały odpowiedzi ‘’masakra’’, ‘’mistrz’’, ’’zniczył’’ – myślę, że te słowa najlepiej odzwierciedlają geniusz i to coś, co kochamy u Marco. Ale to jeszcze nie koniec!
Zaraz po nim za deckami stanął ostatni już tego wieczoru – Marcel Woods. Dla wielu sporym zdziwieniem był, iż zagrał kawałek Deadmau5’a – Clockwork, który zbytnio nie pasuje do jego stylu grania. Ale że poleciał on w wersji Cosmic Gate zbyt wielu zastrzeżeń nie było. Marcel jest kolejną osobą, która w Polsce podobnie jak Marco mimo licznych występów jest nadal pożądana u nas. Dlaczego? A właśnie, dlatego że potrafi porwać tłum takimi kawałkami jak Enhancer Jonas’a Stenberg’a czy swoim ostatnim hitem High 5. Można było również usłyszeć ostatnią produkcje Joopa – 3008 a niekwestionowanym punktem kulminacyjnym setu było Advanced Marcela w wersji Bits and Crushed Mix. I tak oto Muzyczne Szaleństwo dobiegło do końca wraz z godziną 7 rano.
Impreza oficjalnie zakończyła się – wykończone kompletnie tłumy zaczęły opuszczać hale by udać sie w drogę powrotną lub na spoczynek w hotelu. Zmęczeni, ale z uśmiechem na ustach – to, co liczy się najbardziej. Wszystkie mniejsze i większe niedociągnięcia zostały przysłonięte przez niesamowitą atmosferę jak i ucztę muzyczną, którą stworzyli dj wraz z klubowiczami. Po raz kolejny pokazaliśmy, że potrafimy bawić się najlepiej z wszystkich. W moim osobistym przekonaniu była to najbardziej udana edycja, na której byłem. Ci, których nie było tej nocy w Hali Stulecia mają, czego żałować. Sensation Ends Now
Wizualizacyjnie widzę,że było fenomenalnie po prostu.Widzę,że naprawdę było na czym zawieśic oko,a i ucho zapewne równiez.Z niecierpliwością czekam na relacje
_________________ Kodeks poruszania się po Forum:
1. Nie przemawiaj do ludzi metaforą - zrozumieją Cię dosłownie.
2. Nie przemawiaj do ludzi ironią - zrozumieją Cię zbyt dosłownie.
3. Nie przemawiaj do ludzi dosłownie - nie zrozumieją Cię.
4. Nie przemawiaj wogóle do ludzi to nie dostaniesz bana
Kto nie był niech żałuje!
Opłacało się jechać samej z Poznania do Wrocka! Nie spodziewałam się szczerze mówiąc po MSM events tak dobrej organizacji! Wszystko o niebo lepiej niż rok temu!(Wiem, rok temu essence robiło Sensation). Były małe minusy, ale nie przyćmiewały w żaden najmniejszy sposób na całokształt eventu. Zaskoczona byłam przebieralnią, która poprzez cienką białą płachtę, która była ciągle podwiewan, przebieranie było niedyskretne i wprawiało w mały dyskomfort. Ale czego sie nie robi dla Sensation! Przeżyłam:D Po oddaniu rzeczy do szatni, udałam się do wejścia A2. Myślałam, że tam nie będzie kolejki i "zadymy" na wejściu. Niestety pomysliłam się:D Bardzo mało miejsca przeznaczone na obsługę wejść. Jedynie panie, które obsługiwały "Press" popisały się inteligencją i sprytem, wykładając karteczkę na blat jakie stanowiska prezentują i obsługują. Ja miałam większy problem, bo nie wiedziałam z jakiej firmy jestem na liście i najgorsze było przepychanie sie i dowiadywanie czy nie widnieje czasem moje nazwisko na liście w danej firmie. Najgorsze, że bardzo mocno tam wiało i strasznie zmarzłam. Szybkie sprawdzenie przez panią ochroniarkę i wreszcie byłam w środku!:) Jeżeli chodzi o muzyke było różnie. Na zwycięzcę konkursu Samsunga nie zdążyłam niestety, więc nie wiem jak wyglądał króciutki set Paula. Weszłam na trybuny, akurat na intro opening. Świetny, mroczny głos Johna B Wellsa wprowadził w niesamowity klimat w połączeniu z show, aż łezka w oku mi się zakręciła. Kiedy przyszedł czas na Tocadisco wiedziałam, że będzie on królem nocy. Szkoda tylko, że Sensation kolidowało z Amsterdam Dance Event i Tocadisco grał o tak wzesnej porze. Ciekawy dobór tracków, zgrabne miksowanie kawałków, sympatyczne zachowanie Tocadisco - pisane i pokazywane karteczki typu "Polska kocham cie" (Podobnie jak Guetta rok temu "Poland rox") Wejście na djke i ukłon w naszą stronę, sprawiły, że był to niekwestionowany król nocy! Po tym artyście przyszła kolej na Polaków. tu mam mieszane uczucia, szybkie miksy, nie dawały mi się wkręcić w klimat i przekaz. Wolałabym żeby zagrał sam Inox, bez urazy dla pana W :) Kiedy wjechał Laidback Luke, mistrzowskie L'Acoustic zwiększyło swoją moc. Przyznam szczerze, LL nie trafia do mnie swoją muzyką, swoim stylem grania, stylem miksowania. Przesłuchałam jego 1 zagrany track i poszłam na piwo:D Na jego szczęscie kiedy przyszłam, nie wydziwiał swoją grą jak w innych krajach, był bardziej stonowany niz zwykle, na jego plus. Do klegi powiedziałam: "Dobra, niech jż skończy grać. Chcę Ericka E!". Miło pożegnałam LL, jeszcze milej przywitałam Ericka. Set spójny, ciekawe płynne miksy, przejścia. Wiedziałam, że będzie moim następcą po Toca, nie zawiodłam się, zagrał mocne, brudne electro z domieszkami techowymi! Muszę przyznać, że ten artysta ma wyczucie jak mało kto i wie czego publiczność w danej chwili chce. Po nim nastała kolej na Marco. Miałam dziwne obawy, że nie poradzi sobie z brzemieniem i nie zagra dobrze. Tak tez niestety się stało! Miał dwie, mega poważne wpadki przy przejściach! z kumplem staneliśmy i oboje chwyciliśmy się za głowę pytając: "On się naćpał czy co?!" Aż żal mi się go zrobiło. To nie był jego wieczór. To nie był Marco, którego znamy. Ostatni, który przywitał nas za konsoletą był Marcel Woods, fajny, spójny dobry technicznie set, ale spodziewałam się bardziej niszczyciela typu zeszłorocznego seta Sandera van Doorna. To był ierwszy event, który mi tak bardzo szybko zleciał ;( Efekty wizualne naprawdę bomba, szkoda, że te meduzy nie zjeżdżał tak jak w Amsterdamie. bolą bardzo megamix, który był identyczny niestety jak w NL. Bez ładu i składu:/ Szkoda, że następne Sensation za rok. Tegoroczne przeszło do historii i wiem, że długo będę wspominać ten piękny event, który ostatecznie był jednym z moimch najlepszych. A kilka juz w życiu zaliczyłam...Ah...Wspomnienia! :))
Również byłem na White Sensation we Wrocławiu 25.10.2008 r. i w skrócie powiem, że kto nie był niech żałuje :).
[ Dodano: 2008-10-30, 21:15 ]
Wszystkie sety były świetne Tocadisco (szacun), DJ W & Inox (szacun), Laidback Luke (szacun), Eric E (szacun), Marco V (chyba najlepszy set na tej imprezce), Marcel Woods (szacun). Miałem wrażenie jakbym był na innej planecie - to było jak sen na jawie.
to jest link do White Sensation Budapest 2008 - pod koniec tego klipu jest fajny kawałek - czy ktoś wie - pod jakim tytułem można znaleźć ten kawałek na youtube (dłużej zagrany niż w tym klipie - ewentualnie jaki DJ jest autorem tego kawałka).
No żałuję właśnie,ale coż nie można mieć wszystkiego
W Węgrzech też się potrafią nieźle bawić.
A kawałek to Marcel Woods - Advanced
Pozdrawiam
_________________ Kodeks poruszania się po Forum:
1. Nie przemawiaj do ludzi metaforą - zrozumieją Cię dosłownie.
2. Nie przemawiaj do ludzi ironią - zrozumieją Cię zbyt dosłownie.
3. Nie przemawiaj do ludzi dosłownie - nie zrozumieją Cię.
4. Nie przemawiaj wogóle do ludzi to nie dostaniesz bana
Słucham: House, Trance
Kluby: M7 Pomógł: 1 raz Wiek: 23 Dołączył: 26 Kwi 2007 Posty: 109 Skąd: Hoek Van Holland
Wysłany: 2008-11-01, 11:38
Bardzo dobra i obrażująca imprezę relacja. Miałem jechać na trzecią edycję białego szaleństwa ale niestety nikt ze znajomych niechciał jechać :( a samemu jakoś tak zmuła. Ale wiem jedno jest czego żałować
Dobre fotki, dobra relacja. Małe sprostowanie: Laidback Luke nie gościł po raz pierwszy w Polsce na tegorocznym Sensation. Wcześniej pojawił się u nas na pewno we Wrocławiu 2007 roku na Creamfields.
-->pvs
Ja też jechałam sama, ale za to jak się bawiłam!!:D
--->Ripi
Spoko:) Dobry aparat masz:D
Zawsze się pozna kogoś nowego na eventach, no nie ma rady, żeby było inaczej! A na Sensation poźniej spotkałam się z ekipą z Ustronia i Rzeszowa. [powrót w pojedynke jest męczący, nie można pospać sobie, bo trzeba uważać żeby nie przejechać stacji albo żeby nie okradli].
Z resztą ja lubię często sama sobie tanczyć na parkiecie, spędzać czas na evencie wtedy nikt mi nie przeszkadza w odbieraniu muzyki i mogę skupić się tylko na niej :D
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum