Wysłany: 2008-11-11, 01:54 Relacja Wasze wrażenia i Zdjęcia Mayday Polska 2008 - Reflec
Nad ranem 11 Listopada 2008 roku zakończyła się kolejna edycja znanej dla wszystkich klubowiczy impreza Mayday Polska. Jak mówią o Mayday organizatorzy JEST WIELE IMPREZ I JEST MAYDAY. MAYDAY TO TWÓJ OBOWIAZEK. Jesteśmy pewni, że nie jedna osoba zastosowała się do tych słów i stawiła się w Katowickim spodku.Wszakże event spod skrzydeł MPT jest jednym z najbardziej rozpoznawach muzycznych przedsięwzięc w naszym kraju.Czy ta popularnośc sprawiła,iż tegoroczny Mayday stanie się kolejnym niezapomnianym wydarzeniem w pamięci niejednego klubowicza? O tym dowiecie się w dalszej częsci relacji.
Do Spodka udało mi się dotrzec tuż po 19:00. Co prawda miałem wielką chrapkę pojawić się od samego początku, jednak z niezależnych ode mnie względów nie było mi to dane. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to fanastyczna Scena Główna. Tego jeszcze na polskich eventach nie było. Nad głowami klubowiczów wisiały wielkie podświetlane platformy! Nie dość,że były oświetlone zarówno w środku ,to jeszcze na zewnatrz zostały optoczone zmiennokolorowymi reflektorami,które dodawały niesamowitego klimatu. Jakby było tego mało,owe prostopadłośćiany poruszały się i to we wszystkich możliwych płaszczyznach! Dało nam to możliwośc obejrzenia ich zarówno pod kątem jak i zawieszonych nisko,równolegle nad naszymi głowami.Aż strach pomyśleć, co by było gdyby, taka platforma spadła komuś na głowe... Jednak nikt o takiej ewentualności nawet nie myślał ,gdyż Mayday Polska nie pozwoliła by sobie na taki poważny błąd.
Wróćmy jednak do reszty wystroju jaki zafundowali nam organizatorzy. Standardowo nad sceną widniało wielkie,rzucające się w oczy logo Maydaya. Tak, to już niemalże tradycja tego eventu. Poza oglądaniem tegoż kolosa,oświetlonego coraz to innymi kolorami, bawiąc się na parkiecie byliśmy ostrzeliwani masą laserów,oraz innych świateł. Mało? To przygotujcie się na dokładkę. Na Mainfloor znakomitego klimatu dodawały również dwa duże ekrany, na których wyświetlane były wizualizacje .A któż mógł zajać się obsługą tych olbrzymich monitorów jak nie Clockwork? Oczywiśćie najwięksi spece w tej dziedzinie czyli...Clockwork :) Nie ma się co oszukiwać,iż w VJ'ingu nie mają sobie równych. Za każdym razem potrafią zaskoczyć nas czymś nowym i tak było też i w tym przypadku. Widać,że wieloletnia praktyka w tej specjalizacji przynosi należyte skutki. Po raz kolejny Panowie z Clockwork uświetnili kolejną imprezę, dzięki swoimi zapierającymi dech w piersiach wizualizacją. Jednak można by rzec,iż to tylko mały dodatkek,który uświetnia takie eventy jak Mayday. Wkońcu podmiotem takich wydarzeń są ludzie i dobra muzyka,a wszystkie elementy wizualizacyjne to tylko przedmiot.
To stwierdzenie idealnie pasowało do Lodowiska,które było znacznie mnie chojnie przyodziane,aniżeli scena główna. Masa dymu,lasery,oraz stroboskopy to trzy główne elementy,które uświetniały nam zabawe na scenie gdzie rządziły cieższe brzmienia. Co do tych ostatnich,część ludzi miała niezbyt przychylne opinie. Wiele osób z którymi rozmawiałem,narzekały,iż takie migawki znacznie utrudniają zabawę. Nie mi to oceniać,bo każdy ma odrębne zdanie odnośnie tego tematu.Jednak nie ma co się oszukiwać,iż nie można było obok owych świecidełek przejśc obojętnie. Podczas ich błysków, momentami wporst nie wiedziałem co się dzieję :D Wszystko dzieję się wtedy jakby w zwolnionym tempie. Nie da się ukryć. To niesamowite uczucie,tym bardziej jak widzi się wokół siebie ogrom ludzi ,oświetlanych przez ułamki sekund stroboskowymi błyskami... Minusem jednk napewno było przejście pomiędzy dwoma scenami,oraz to,iż na Showroomie było dość duszno. Co do tego pierwszego, większośc bywalców było już zapewne przygotowane do korków w przejściu,gdyż nie ma możliwości rozwiązania tego problemu. Nie ma,nie biorąc po uwagę ewentualności,iż wykujemy dodatkowa dziurę w ścianie Spodka :D Wracając do ludzi, a dokładniej ich frekwencji, postanowiłem napisać ogrom,gdyż nie byłem w stanie stwierdzić rzeczywistej liczności. W mojej ocenie było to około 12-14 tysięcy,nie mniej z czego znaczną większośc stanowili meżczyzni. Możliwe jednak,iż tegoroczna edycja przyciągneła znacznie więcej osób,jednak nie zaryzykuje stwierzenia ile mogła wynieśc ta liczba.
Niestety w tej nieprzeciętnej frekwencjii było sporo ludzi nie na miejscu. Kiedy usłyszałem rozmowę dwóch ludzi przebranych za ufoludków o tym, czy istnieje druga scena i gdzie ona jest ,wybuchłem wprost śmiechem. O ile w pełni rozumiem ludzi,którzy nie koniecznie słuchają takiej muzyki,ale wybierają się na Mayday aby zobaczyć jak to jest,to typów,którzy idą tam niewiadomo w jakim celu pojąc nie umiem. Drugą ważna kwestią odnośnie ludzi z przypadku byli Vixiarze. Niektórzy zapytają zapewne, co taki Vixiarz Ci przeszkadza? W odpowiedzi na to pytanie zacytuje jednego z forumowiczów MD:
Bo pijany wixiarz zajmuje część parkietu przeznaczoną na 6 osób, rozbija się łokciami, nie zna słowa przepraszam, myśli, że jest fajny jak pomacha komuś białymi skarpetkami i w ogóle sprawia wrażenie jakby mu zapomniano mózgu włożyć... Wracając jednak do ilości, niestety było ich więcej niż zazwyczaj. Osobiście przyznam,że z taką liczbą jeszcze się nie spotkałem.
Co prawda gagatków z gwizdkiem w zębach można było wyliczyć na palcach,jednak tych z rekwizytami w postaci białych rękawiczek,czy też masek chirurgicznych skrojonych zapewnie z pobliskich szpitali, było znacznie więcej. To naprawde nie na miejscu,aby na tak cenionej imprezie, prezentować się w takim stroju. Jak widać zapewne nie wszyscy zrozumieli,iż czasy Vixy i tego typu akcesoriów dawno mineły. No cóż,niektórzy są chyba zbyt sentymentalnni...
Naszczęscie to tylko jeden z nielicznych negatywnych aspektów,tego wielkiego przedsiewzięcia. Kolejną rzeczą,którą możemy zapisać na plus jest nagłośnienie. Podobnie jak przed rokiem jego jakośc była w pewni satysfakcjonująca,a moc naprawdę ogromna. Nieliczni,którzy narzekali,iż było za cicho, zapewne mają już spore uszczerbki odnośnie słuchu. Warto jednak nadmienić,iż na lodowisku nagłosnienie stało na nieco niższym poziomie i stąd zapewne było część skrajnych opinii. Kolejny pozytów to bony. Wystepowały już one na Soundtropolis,w pełni się tam sprawdziły więc i tu nie mogło ich zabraknąc. Transakcje bezgotówkowe zmniejszają kolejki,którę są zmorą takich eventów. Dzięki takim decyzją możemy dłużej rozkoszować się setami,aniżeli staniem w kolejce w potrzebie ugaszenia pragnienia. Nowością jaką pojawiło się na MD było coś dla wegeterian,a konkretniej jabłka :) Jak widać teoria,iż na imprezach tego typu nie ma nic zdrowego do jedzenia z czasem się zmienia. Brawo,za to posunięcie i oby więcej takich pozytywnych niespodzianek.
Przejdźmy teraz do poszczególnych setów,czyli tematu,który zapewne największą rzeszę ludzi ciekawi. Trzech Polaków ,czyli Stardusta, Nexy'iego,oraz Magikala niestety nie było dane mi posłuchać. Jednak z informacjii od znajomych, dowiedziałem się,iż nasi rodacy wstydu nam nie przynieśli. Na koleny ogień poszli Maq,oraz Poziom-X. Maq w pełni wykorzystał szanse jaką dało mu MPT i zaprezentował nam niezłego seta.Wcale nie gorzej się spisał Poziom,który pokazał,że składanie pojedyńczych tracków w całośc ma we krwi. Naprawde bardzo dobrze technicznie wykonany set. Zawarł w nim m.in kawałek Marka Knight - Man With The Red Face,oraz produkcję Davida Weed - The Darkest Symphony,która pojawiła się również w secie wcześniej wspomnianego. Kolejno krótkiego Live-Acta zagrali PSIO CREW,którzy zszkowoali niejedngo. Wkońcu Góralska kapela mieszająca swój styl z elementami Drum'n'Bassu może nieco szokować na takiej imprezie.Jednak orginalne brzmienia załogi z Bielska Białej mogły się podobać.
Równolegle z PSIO na lodowisku szalał Pekin. DJ z Kwidzynia w ocenie wielu klubowiczy, zaprezentował się naprawdę wyśmienicie. Wszakże owacje na zakończenie jego seta nie były napewno przypadkiem.Pekin,Pekin.. krzyczeli licznie zgromadzeni fani. Set Polaka był świetnym wprowadzeniem do perkusyjnych popisów zagraniczej gwiazdy,czyli Erica Sneo. Niemiec nie zawiódł oczewiań. Zagrał m.in znane Ciao Bella,oraz Grindhouse w remixie Dubfire.Kolejny w kolejce Dave The Drummer nie dotarł do Spodka. Powód? Spóznił się na samolot... Jego czasem podzielili sie wcześniej wspomiany Eric ,oraz Marco Bailey. Belg wykorzystując dodatkowy czas i zafundował nam niesamowitą przejaźdzkę po różnorodnych klimatach muzyki elektronicznej. Zaczynając z wielką werwą ,postanowił póżniej nieco zwolnić i wkręcić nas w bardziej minimalistyczne klimaty. W jego trackliscie mogliśmy usłyszeć jedną z jego nowych produkcji ,a konkretniej kawałek stworzony wspólnie z Tomem Hades - Bulldozer. Po raz kolejny usłyszeliśmy Grindhouse w remixie Dubfire,które w tegorocznym Maydayu wykorzystali jeszcze mi.n Nexy i Krocher.
W międzyczasie na Mainfoor swoje sety zagrali Hardy Hard, Moritz Piske,oraz Bad Boy Bill. Pierwszy zagrał bardzo Breakbeatowo,co nie każdemu przypadło do gustu. Wkońcu nie każdy ma takie poczucie rytmu,aby bawić sie przy połamanym bicie. Hardy zapodał kilka numerów ekipy Stanton Warriors m.in Precinct,oraz remix kawałka Freestylers - Push Up Word Up. Poza nimi w jego secie moglismy usłyszeć nieźle wkręcający kawałek Len Faki - Just a Dance. Moritz dla odmiany zaserwował nam natomiast bardziej techniczne brzmienia. Bardzo dobry technicznie set, nieźle zakrecił zebraną publiką. Kawałki takie jak: Una pena ,czy też Assign The Source nie pozwoliły przejśc nam obojętnie obok seta Piske. 3 x B podkrecił tempo po poprzedniku i zagrał bardzo energicznie. W jego trackliscie można było usłyszeć bardziej komercyjne produkcje jak: Deadmau5 feat MC Flipside - Hi Friend (Vocal Mix) ,czy tez Daft Punk - Around The World w remixie,którego nie jestem w stanie scharakteryzować. Warto wspomnieć że nie zabrakło również bardziej technicznych brzmień.Ogólnie mieliśmy w czym wybierać.
Następny za deckami stawił się DJ Rush. W opinii wielu był to zdecydowanie najlepszy występ. Rush zmiaźdzył,wymiótł,zabił mnie... - można było usłyszeć od niejednego z imprezowiczów. Przybysz z Ameryki od początku zaczał grać bardzo energiczne, hardcorowe tracki. Chwilami oddechu do tego jakże zabójczego tempa były kilkunastosekundowe wstawki m.in Tiesto,oraz Bocceliego. Co prawda wielu niewyrabiało przy szaleńczej szybkości bitu,jednak przy takiej muzyce nawet nie mając sił nie spósób było stać w miejscu! Kawałki takie jak Umek - Lancior,mush upowe Lether Industry ,Tiesta,czy też Inner City, Felixa Krochera w wersjii Rusha napewno na długo zapadną nam w pamięci.
Następnie za konsoletą w stylowym kapelusiku zaprezentował się nam Sven Vath. To już nie był ten sam dumny Sven co kiedyś. Świetny kontakt z publiką i zaangażowanie z jakim wykonywał swoją pracę wzbudziła wielką sympatię. Papa dał nam nieco ochłonąc i zrelaksowac się w spokojniejszych brzmieniach po wyczerpującym secie poprzednika. Już pierwszy genialny track jaki nam zaprezentował ,czyli Symphony For The Apocalypse ,Jonsona chwytał za serce. Kolejne lżejsze tracki takie jak: Timo Maas - Subtellite ,czy też Robert Babicz - Dark Flower w remixie Jorisa Voorna pozwoliły nam w pełni wypoczć i były niezłym wprowadzeniem do Mayday'owego hymnu. Niestety problemy techniczne podczas Members of Mayday zepsuły nieco ducha imprezy. Warto jednak podkreślić,iż to nie był odosobniony przypadek problemów ze sprzętem. Małe wpadki zdażyły się również takim gwiazdą jak Wittekind czy Lutzerkirchen. Tak więc Ci,którzy zostali na Showroomie niewiele stracili omijąc MOM. A na Lodowisku działo się... Świetny Live Extrawelt dał nam wprost odpłynać w ich brzmieniach. Duet z Niemiec zaprezentował nam swoje dwie kultowe, minimalistyczne produkcje: Fernweh,oraz Titelheld,a ponadto dorzucił coś z swojej najnowszej kompilacji Shone Neue Extrawelt
Od kiedy Felix Krocher przestał grać tak szybko jak kiedyś stracił nieco fanów. Jednak to,iż nadal jest wielką gwiazdą nie pozostawia żadnych złudzeń. Znajomi śmiali się,iż zostają na Felixie do pierwszego Bootlega,a tu Niemiec zaserował nam świetny pokaz nowego Techna. Set jak najbardziej na plus. Tymczasem na Scenie Głównej pojawiła się ikona Maydaya czyli Westbam. Wielu mu wytyka,że już nie gra tak jak kiedyś,że gra wkółko to samo... A gdzie szacunek dla niego za to co zrobił dla tej muzyki? Chyba wielu o tym już nie pamięta, a szkoda. Max pokazał jednak,iż nadal potrafi grać na najwyżym poziomie mieszając zarówno klasyki jak i nowe kawałki. W jego setach usłyszeliśmy sporo własnych produkcji m.in Agharta,czy też Bass Planet.Westbam pokazał nam,iż nadal jest w światowej czołówce djów i dalej trzeba się z nim liczyć. Wkońcu, o zakończeniu kariery jeszcze nie myśli! Moguai zaproszony już po raz trzeci z rzędu liczył również na udany występ. Wszakże,zaufanie jakim dażą go organizatorzy do czegoś zobowiązuję. Dj podobnie jak przed rokiem nie zawiódł oczekiwań i zanotował kolejny udany występ w swojej karierze. Zagrał wiele znanych i lubianych, elektrycznych kawałków,które musiały się podobać. Ny Excuse,Soulwaxa to właśnie jeden z nich. Bardzo pozytywnym zaskoczeniem okazał się dla mnie Lutzenkirchen.Dj,a jednocześnie producent mało znany w Polsce, swoim Live-Actem zachwycił wszystkich. Świetne, minimalistyczne brzmienia, pomimo póżnej już pory ,napełniany nas energią i porywały do zabawy. Kawałek 3 Tage Wach do tej pory przewija się w moim umyśle i nie daje mi spokoju. Nie znacie? Uwierzcie,musicie poznać. Dj z Niemiec stał się wielkim odryciem Maydaya. Miejmy nadzieję,że jeszcze nie raz usłyszymy go w naszym kraju. Zaraz za Lutzenkirchen na scenie pojawił się kolejny Niemiec,a dokładniej Gregor Tresher. Niestety ten nie wzbudził już tak wielkiego zachwytu jak poprzednik. Po raz kolejny było nam dane posłuchać Subtellite,Massa,oraz po raz pierwszy dziś,wielkiego hitu Jonsona Marionette Gregor w mojej ocenie nie zachwycił,jednak na minus tego występu zapisać mu nie można.
W miedzyczasie na Lodowisku dwa Live-Acty zaserwowali nam The Advent,oraz Sven Wittekind. Pierwszy zagrał nieco spokojniej,jednak z wielką pasją i zaangażowaniem. Set niemalże idealny! Sven pomimo małych problemów ze sprzętem nieźle rozkrecił publikę,która czekała na jego mocniejsze brzmienia.Hardtechno i Schranz to dwa główne gatunki,które przewijały się w secie Wittekinda.Pomiędzy Svenem i Adventem na Showroomie zagościł jeszcze DJ Murphy,który zachwycał nas swoimi niepowtarzalnymi skreczami. Line-Up zamykał kolejny rzeźnik ,czyli Frak Kvitta. Jego Schranzowy set był idealnym zakończeniem popisów na Lodowisku. Jednak nie było to jeszcze definitywn zakończenie imprezy,bowiem na Scenie Głównej grał jeszcze Menno de Jong. Wielu uważało,iż wrzucenie trancowego dja, do typowo technicznej imprezy było wielkim błędem. Dla mnie jednak, było to idealne zakończenie imprezy,gdyż przy jego spokojnych setach,można wręcz odpłynąc i ochłonąc po tylu godzinach cieższych brzmien. Holender ,zagrał typowo w swoim stylu ,czyli spokojnie i melodyjnie nie integrując się z technicznym duchem imprezy.Menno, nie szczędził również czasu garstce fanów,która do ostatniej minuty jego seta dzielnie bawiła się pod sceną. Rozdawanie autografów i pozowanie do zdjęc jak widać sprawia mu niebywałą przyjemnośc. Wielki szacunek za to dla tego Pana.
Mayday to od wielu lat, pewny punkt w kalendarzu każdego szanującego się klubowicza. Tak więc i 9 edycja musiała zakończyć się kolejnym spektakularnym sukcesem. Nie zawiodła frekwencja,nie zawiodły też gwiazdy. Atmosfera jak co roku - naprawdę niesamowita! Krótko mówiąc,niedociągnięc możemy szukać tylko na siłe. Teraz przez kolejny rok, pozostaje nam żyć wspomnieniami,aż do dziesiątej, jubileuszowej imprezy w Katowickim Spodku.Wole nawet nie myślec,co teraz MPT dla nas szykuje,gdyż zakończyłoby się to zapewne,wieloma nieprzespanymi nocami ;) Tak więc, pozostaje nam tylko wytrwale czekac. Ale to i dobrze.Gdyż czekanie na coś tak wyjatkowego,jeszcze bardziej rozbudza nasze pragnienia i chęci, uczestniczenia w czymś tak niepowtarzalnym jak Mayday.
Zdjęcie rewelacyjne. Widać że frekwencja dopisała. Zresztą jak co roku na tej imprezie jest multum ludzi. Ja słuchałem relacje na żywo w radiu Planeta FM i powiem szczerze że muzyka wywarła na mnie duże wrażenie, aż się chciało być w tym momencie w Spodku
Frekwencja jak najbardziej dopisała.Ogólnie było naprawdę bardzo dobrze,choć do ideału troche zabrakło.Świetne sety Rusha,Moguaia, Adventa,Menno.Było jak najbardziej czego posłuchać.Do tej pory dalej mi w uszach dzwoni
_________________ Kodeks poruszania się po Forum:
1. Nie przemawiaj do ludzi metaforą - zrozumieją Cię dosłownie.
2. Nie przemawiaj do ludzi ironią - zrozumieją Cię zbyt dosłownie.
3. Nie przemawiaj do ludzi dosłownie - nie zrozumieją Cię.
4. Nie przemawiaj wogóle do ludzi to nie dostaniesz bana
Znajdę chwilkę czasu to napisze. Póki co zdradzę, że pomimo złego początku podobało mi się. Dzięki wielkie=)
O mały włos a z przyczyn osobistych, bardzo poważnego powodu, mój wyjazd nie doszedłby do skutku. Ale jak zwykle udało mi się i po miłej ponad 5 godzinnej podróży z grupką przyjaciół i znajomych dotarłam do Katowic. Muszę przyznać, że Spodek, pięknie oświetlony zrobił na mnie wrażenie, również w śrdoku i uważam, że jest zaniedbanym i pominiętym świetnym obiektem, w którym mogłoby się dużo, duzo węcej dziać. Wejście sprawne, szybkie sprawdzenie mnie i byłam juz w środku... I zaczęło mi sie bardzo nie podobać. Szatnia 5 zł od rzeczy... no chyba lekka przesada:/ Piwo, przepraszam, rozcieńczone piwo za 10 zł. Przeciwko bonom/żetonom nic nie mam, bo moim zdaniem ułatwiają i usprawniają pracę "barmanów":D. Ludzie?! Gdzieś przeczytałam opinię do Sunrise Festival, że więcej buraków to nawet w cukrowni nie ma. Zdecydowanie stwierdzam, że ta osoba co to pisałą nie była na Maydayu. Porażka. Wiocha. Maski, kombinezony, dziewczyny poprzebierane za pszczółki motylki i takie tam. Jedno wielkie buractwo. Nie dość, że tak wyglądali to jeszcze sie zachowywali. Gość tak wymachiwał rękoma, że o mało by mnie nie zabił:P Paranoja! Pierwszy raz zdarzyło mi się, żebym po wejściu na imprezę tak mocno żałowała i chciałą do domu...:/ Moje nastawienie zmieniło się, kiedy weszłam na główną salę. Poczułam się jak u siebie, przestałam [a przynajmniej starałam się] zwracac uwagę na otaczających mnie conajmniej dziwnych ludźi. Mozna się jeszcze śmiało przyczepić do przejścia/wyjścia z lodowiska. W pewnym momencie zajeło mi to z 40 min, aż ciężko oddychać było:/ Fatalna akustyka, nagłośnienie. Trzeba było dobrze wybrać miejsce, zeby dźwięk był dobrze słyszalny. Przed wypadem nad Mayday napisałam, że bez wątpienia miano najlpeszego DJa Mayday Polska powinien otrzymać Sven Vath. I tu się nie myliłam. Niesamowite, że jako nieliczny ciągle ciśnie z vinyli, dobry technicznie set, dobór tracków jak zwykle wyśmietnity, super wyglądał w kapelusiki, po prostu zakochałam się w nim:D Drugie miejsce otrzymuje ode mnie Rush, za tą niesamowitą sieczkę. Dobrze bawiłam się na lodowisku, gdzie muzyka również dopisała dla tych najtwardszych:D W końcu opoczełam sobie od imprez trancowych, bawiąc się przy czymś znacnzie cięższym, wolniejszym/szybszym. Wiem, że za rpok na pewno Mayday mnie nie ominie, ale pojadę trochę z innym nastawieniem i załatwie sobie nocleg, bo drogi powrotnej nie przeżyje:D Życzyabym sobie za rok, na jubileuszową 10 edycje w Polsce większego przekroju muzycznego ... minimalu, psy-trance.....:)
Za rok jubileuszowa impreza,więc warto za wczasu już o niej pomyślec i zaznaczyć ją grubym flamastrem w swoim kalendarzu imprezowym ;)
_________________ Kodeks poruszania się po Forum:
1. Nie przemawiaj do ludzi metaforą - zrozumieją Cię dosłownie.
2. Nie przemawiaj do ludzi ironią - zrozumieją Cię zbyt dosłownie.
3. Nie przemawiaj do ludzi dosłownie - nie zrozumieją Cię.
4. Nie przemawiaj wogóle do ludzi to nie dostaniesz bana
Vixy niestety było więcej niż to zwykle bywa.No,ale cóż trzeba było się polansować w stylowych białych rękawiczkach i masce chirugicznej..
Wujo, a teraz LU nie był dla Ciebie konkretny
_________________ Kodeks poruszania się po Forum:
1. Nie przemawiaj do ludzi metaforą - zrozumieją Cię dosłownie.
2. Nie przemawiaj do ludzi ironią - zrozumieją Cię zbyt dosłownie.
3. Nie przemawiaj do ludzi dosłownie - nie zrozumieją Cię.
4. Nie przemawiaj wogóle do ludzi to nie dostaniesz bana
A Line-Up na 10 edycje myśle,że będzie jeszcze lepszy niż obecnie,a do tego cieższy.Jednak wielu ludzią bardzo przypadł do gustu występ Rusha i myśle,że organizatorzy wezma to pod uwagę przy zapraszaniu DJów na kolejną edycje
_________________ Kodeks poruszania się po Forum:
1. Nie przemawiaj do ludzi metaforą - zrozumieją Cię dosłownie.
2. Nie przemawiaj do ludzi ironią - zrozumieją Cię zbyt dosłownie.
3. Nie przemawiaj do ludzi dosłownie - nie zrozumieją Cię.
4. Nie przemawiaj wogóle do ludzi to nie dostaniesz bana
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum