W noc Andrzejkową
29 listopada 2008 r. na terenie kompleksu
Targi Kielce miała miejsce impreza
Global Nation. Nasz wortal jako jedyny miał okazję w niej uczestniczyć czego efektem są zdjęcia z owej imprezy.
Organizacją eventu zajęła się
Agencja Global Events. Warto przy okazji wspomnieć że jest to pierwsze przedsięwzięcie tej agencji na taką skalę, oraz pierwsza impreza tego typu odbywająca się w Kielcach.
Uczestnicy
Global Nation z którymi rozmawialiśmy nie kryli entuzjazmu z tego powodu, że to właśnie w Kielcach odbywa się takie wydarzenie.
Start imprezy wyznaczono na godzinę 19:00. I tu pojawił się pierwszy mankament. Mianowicie, rozpoczęcie imprezy zaczęło się odwlekać w czasie. Już od godziny 18:00 wg wcześniejszych zapewnień organizatorów kasy biletowe miały być otwarte.
Kiedy przybyliśmy na miejsce przed godz. 18:00 zastaliśmy grupkę ludzi czekających przed bramą na otwarcie.
Jednak otwarcie nie odbyło się w wyznaczonej wcześniej godzinie. Ochrona zaczęła nas wpuszczać dopiero przed godziną 19:00. Trochę było to nieprzyjemne z tego względu, iż stanie na zimnie i w deszczu nie jest zbyt przyjemne. Co jakiś czas przybywali to nowi klubowicze. W końcu brama wejściowa została otwarta. Mi osobiście wydawało się że za nami jest garstka osób, jednak gdy odwróciłem głowę za siebie moim oczom ukazał się dość spory „tłumek”, na moje oko jakieś kilkaset osób.
Przy bramkach/kasach organizatorzy sprawili się naprawdę dobrze! Nie mieliśmy żadnych problemów z wejściem na teren imprezy. Jeszcze tylko rutynowa kontrola ochrony i byliśmy w środku.
Teren imprezy był szczelnie obstawiony przez służby porządkowe (firmę Juventus). Scena główna znajdowała się w po lewej stronie i była usytuowana w środku głównej hali, w której odbywała się impreza.
W czasie kiedy weszliśmy na teren hali na scenie zaczynał grac już pierwszy wykonawca, mianowicie,
Dazzy D. Klubowicze dopiero schodzili się na miejsce imprezy, a niektórzy już byli wprawieni w rytm muzyki.
Dazzy zaprezentował to co potrafi najlepiej, czyli znakomitą dawkę dobrej muzyki w klimatach w których się obraca, techno, minimal.
Scena główna „przystrojona” była w trzy telebimy, jeden centralnie za konsoletą dj-i a dwa następne po bokach sceny. Ze sceny w kierunku publiczności świeciło kilka niezłych laserów dając niesamowite efekty wizualne oraz dwa mega stroboskopy. Wszystko razem wyglądało dość imponująco.
Jednak mimo tego niesamowitego nagłośnienia i całej oprawy wizualnej, kolejnym błędem niestety nie tylko dla mnie był wszechobecny dym. Żeby nie napisać masa dymu, co niestety odbiło się na jakości naszych zdjęć.
Mimo tego nie ma co narzekać, bo przyjechaliśmy tam przecież po to aby bawić się przy dobrej muzyce. I pod tym względem organizatorzy mnie nie zawiedli. Oprawa muzyczna była jak najbardziej na najwyższym poziomie, zresztą czego innego mamy się spodziewać po takich gwiazdach m.in. jak:
Blank & Jones,
Marc Van Linden czy
Carla Roca.
Drugim dj-em, który grał na
Global Main Stage był
Dave Schiemann. Mimo młodego wieku jest to bardzo utalentowany dj, co było można usłyszeć na festiwalu. Jego set zaprezentowany w klimatach tech-trance powalił nie jednego klubowicza tej nocy na „kolana”.
Jako trzeci na scenę wyszedł
Poziom-X. Jego twórczość artystyczna odzwierciedla jak najbardziej rzeczywistość. Na scenie czuje się jak przysłowiowa „ryba w wodzie”. Bez wątpienia jest jednym z najlepszych i najbardziej rozpoznawalnych Dj-i w Polsce. Dźwięki, które wydobył na
Global Nation wprawiły wszystkich uczestników imprezy w euforię. Cały tłum tańczył w rytm muzyki, którą tego wieczoru nam zaserwował. Z pewnością zaproszenie Pozioma na ten festiwal było strzałem w „dziesiątkę”.
Oczywiście wszyscy czekaliśmy na występy
Marc Van Linden-a oraz duetu
Blank & Jones.
Pierwszy z w/w artystów zagrał
Marc Van Linden. Jego nieprzeciętny kontakt z publicznością niewątpliwie przemawia na korzyść tego artysty. O czym można było się przekonać po jego występie. Kilku szczęśliwców miało okazję zrobić sobie zdjęcie z Marc-iem. Muzycznie oczywiście pokazał światową klasę. Był to dobry trance w dobrych rekach. Publiczność, która się wówczas zgromadziła przez dłuższy czas nie zapomni tego występu.
Ja osobiście zawsze marzyłem aby na żywo posłuchać
Blank & Jones z tego względu że kocham trance, a ich twórczość jak najbardziej jest w moim guście. Jak widać marzenia się spełniają bez większej trudności, wystarczyło tylko przybyć tego dnia na
Global Nation do Kielc.
W moich odczuciach niemiecki duet zaprezentował się jak najbardziej pozytywnie. Nie był to taki
Blank & Jones jaki znam z teledysków ale ludzie z pozytywnym nastawieniem do życia i energią, którą dzielą się z publicznością poprzez swoja muzykę. W ich secie znalazły się takie hity jak „desire” czy też „mind of the wonderful” zagrany na koniec występu. Wszystkie te hity zostały „ubrane” w dobry trance, niekiedy z elementami hard trance.
Daję im również duży plus za niesamowity kontakt z publicznością, też za to, że podczas grania swojego seta „bawili” się razem z klubowiczami. Widać że kochają to co robią. Ich występ określam jako bardzo dobry. Zresztą nie mogę napisać inaczej! Kiedy weszli na scenę, momentalnie hala się zapełniła.
W szczególności do gustu przypadł mi jednak set jedynej artystki grającej na scenie głównej, czyli
Carli Roca. Nie ujmując oczywiście umiejętności innym wykonawcom. Ale to co ta kobieta zaprezentowała wpiło mnie w ziemię...Set w jej wykonaniu to nie jakieś „flaki z olejem” tylko dosłownie - „redbull z czystą”!
Carla zaprezentowała bardzo energiczne brzemienia, które wprawiłyby w ruch niejednego „zmulaka”. Moim zdaniem była to niekwestionowana gwiazda wieczoru.
Miejmy na uwadze również to, że line-up był bardzo zróżnicowany muzycznie. Artyści, który wówczas występowali prezentują różne style muzyki elektronicznej, dlatego nie każdemu musiał się podać właśnie ten Dj co np. Mi.
Kolejnym artystą był
Siasia. Jest on jednym z czołowych dj-i agencji bookingowej
Substanz.art, jednak nie jedynym na tej imprezie. Wspomniana wcześniej Carla, czy też Poziom-X również reprezentują agencję. Podczas swojego występu zaprezentował tzw. inteligentne dźwięki. Jego muzyka to dawka dobrych elektronicznych brzmień. Nie taka jaką można usłyszeć w większości klubów czy też dyskotek w Polsce. To muzyka ambitna, w którą wkłada się całe swoje serce. Muzyka emocji i dźwięków!
Po
Siasia za konsoletą pojawił się wcześniej Mi nie znany polski dj,
Grzegorz Es. Wykonywał on set jako ostatni artysta na scenie głównej (
Global Main Stage). Pochodzący z Pszczyny, a mieszkający obecnie w Czechowicach Dj rozkręcił publiczność nową dawką energicznych brzmień z pogranicza gatunków minimal, schranz i hard techno. Jego występ był dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Mimo później godziny z przyjemnością skakałem wraz z innymi klubowiczami w rytm jego ciężkich brzmień.
Oprócz artystów grających tej nocy na scenie głównej, czyli
Global Main Stage wystawiona była również druga scena (boczna), która znajdowała się naprzeciw namiotu gastronomicznego. Na scenie swoje umiejętności prezentowali artyści skupiający się wokół nowego projektu muzycznego
Substanz bitter! Na
Substanz.bitter Stage swoje sety i live acty zagrali:
Karola, TMK, Lord Poise - LIVE ACT, Harty, Pete Aspen, Dropski oraz
Mike Dereyen.
Klubowicze, którzy się tam skupili to prawdziwi koneserzy elektronicznych dźwięków. Muzyka niekomercyjna, jest z pewnością przeznaczona dla ambitnych, na pewno nie dla fascynatów lekkich dyskotekowych hitów. Było tam na prawdę bardzo technicznie i ambitnie! Szkoda tylko, że scenę odsunięto trochę na ubocze w stosunku do głównej hali, bo warto było tam zajrzeć. Wiadomo, że większą uwagę klubowiczy skupiła scena główna z prostego względu! Grały tam gwiazdy muzyki technicznej z zagranicy! Z przyjemnością jednak wybrałbym się na festiwal na którym, główna scena należeć będzie do ekipy z
Substanz.bitter.
Podsumowując. Ogólnie impreza wypadła nieźle, jak na pierwszy raz. Muzycznie naprawdę na bardzo wysokim poziomie. Mimo kilku niedociągnięć organizacyjnych i marnej pogody z przyjemnością wybiorę się na druga edycję
Global Nation 2009.